28 grudnia 2017, 12:57 Komentuj (2)

Druga śmierć w rodzinie.
Druga w ciągu miesiąca.
Bolesne, ale trochę to lżejsze gdy odchodzi wiekowa osoba.
Taka, która już całe życie ma za sobą.

5lat temu chodząc po korytarzu pulmonologi, onkologii widziałam ludzi, których za parę chwil nie było.
Tych, ktorych pokochałam, którzy byli najbliźsi mojemu mężowi
Straciliśmy. Teraz powtórka z rozrywki...
Widzę kogoś kogo kocham kto wygrał walkę z rakiem,
Ale przegrał pelnosprawnosc.
Na tej samej sali dwie panie z guzami.
Jedna z wyrokiem - glejak wielopostaciowy.


Ciezko.

27 grudnia 2017, 01:11 Komentuj (1)

Patrzę na moje śpiące dziecko i dziękuję Bogu, że jest zdrowe.
Wokół tyle cierpienia, że samą mnie w środku ogarnia strach.
Strach, że ten cholerny rak zbliża sie coraz bardziej.

Gdybym mogła wybrać jak umrzeć
To chciałabym mieć te 70, może 80lat i po prostu zasnąć.
Odejść bez bólu w ciszy, ale nie w samotności.

Nie mogę spać.
Człowiek napatrzy się na te wszystkie choroby, na ludzi zbesztanych przez życie.
Momentami czuję się jak wrak emocjonalny.
Ile jeszcze przetrwam?
Nie mam nawet 30lat a już tak wiele przeżyłam.
Czasami boję się przyszłości.
Nie wiem co czeka za drzwiami.
Jedna wielka niewiadoma.

Chciałabym by wszystko bylo w porządku.
Czasami w głowie budzi sie zazdrość o własny kąt (nie stać mnie jak i wielu ludzi na kredyt) czy o dobrą pracę.
Zycie dziwnie się układa.
Mam wrażenie, że nie ma co planować bo zycie weryfikuje wszystkie plany.
Często boleśnie.

16 grudnia 2017, 23:50 Komentuj (1)

Często budzę się w nocy i mam wrażenie, że to jakiś zły sen
Coś w rodzaju Matrixa.
Że to wszystko tylko moje chore wyobrażenia...

12 grudnia 2017, 15:46 Komentuj (0)

Ostatni tydzień był ciężki.
Nagle widzieć człowieka po cięzkiej operacji jest szokiem.
Widać ubytki, widać to, co trzeba było stracić by żyć.
Karmić, myć, opatrywać rany.
Dobrze, że nie wszystko to na mojej głowie. Panie pielęgniarki różne.
Salowe przekochane - one odwalają najtrudniejszą robotę.
Jestem wdzięczna, że jest.
Że żyje.
Ciężko było samej to ogarniać, ale już mama mi pomaga.


Babce dziś powiedzieliśmy co się z nią działo.
Reakcja taka jakiej się spodziewałam.
Biadolenie jaka to ona jest nieszczęśliwa.
A kto tu naprawdę jest nieszczęśliwy?
Na pewno nie babka bo to nie ona ma niedowład.
Idiotka.

06 grudnia 2017, 22:17 Komentuj (0)

Lekarz wyszedł z bloku operacyjnego.
Złapałam go w biegu.
Dość niespodziewanie.
Odpowiedział zwięźle i na temat.
Później wyszedł drugi.
Tu padło więcej słów, więcej analiz.
Wiecej prawdopodobieństw i możliwych konsekwencji operacji.
"To była trudna operacja".
Operowal ja jeden z najlepszych neurochirurgów w Polsce.

Wyjechała z bloku.
Jeszcze z rurką wgardle.
Emocje opadły. Wyglądała dobrze.

Noc była dla mnie ciężka.
Co będzie?


Dziś dostalam wiadomość, że juz sie wybudzila.
Przyjechalam.
Obrzęk wielki.
I wielki krwiak.
Poznala mnie. Chwile rozmawialiśmy.
Wyszlam.
Rozplakalam sie. Czulam sie okropnie.
Tak jakbym pękła na milion kawałków niczym rzucone lustro na podłogę.

Wrocilam na czas obiadu.
Nakarmilam.
Napoilam
Jak wlasne dziecko.
Wrocilam znów by nakarmić ją kolacją.
Zmęczona, obolala, ale moja.
Bardzo ją kocham.

Porazenie prawej strony.
Daj Boże by tylko to.
Rusza konczynami.
Zyje.
Jest obok.
Oby tylko oko cale...

Nie kazdy mial tyle sZczęścia.
Mężczyzna obok.
Przyszedl na zalatanie dziury w żyle aby móc widziec znow lewym okiem.
Po operacji niedowlad lewej strony ciala.
Daj Boze i jemu zdrowia... i sil.


Czlowiek gdy kocha drugą osobę czy to rodzic, rodzenstwo, dziecko czy ktos inny bliski jest w stanie zniesc wszystko.
Wszystko dla dobra.drugieh osoby.

Nigdy nie przypuszczalam, że będę tak silna.

05 grudnia 2017, 22:28 Komentuj (1)

Szpital.
Godzina zero nadeszła.
Strach sięgał zenitu, ale jedno wiedziałam napewno.
Wszystko w rękach Boga.
Czas pod blokiem operacyjnym dłużył się tak
Jakby to wszystko naginalo czasoprzestrzen.
P. miał dyzur. Dał mi leki na uspokojenie. Duzo rozmawialiśmy.
Przyjaciele to skarb.
Bylam sama.
Rodzice chorzy.

Najdluzsze 5godzin w moim życiu.
Kocham Cię.
Mam nadzieję, że będzie wszystko na swoim miejscu.
Śpisz wciąż w śpiączce farmakologicznej...


W nocy zmarła ciotka M.B.
Nie było szans...
Tu scenariusz musi być inny.

24 listopada 2017, 00:16 Komentuj (2)

Nieszczęścia chodzą parami.
To, że ona ma guza mózgu wiemy od miesiąca.
Babka ma tętniaka na mózgu - wiemy od września.
Siostra babki miała tętniaka.
Dowiedzieliśmy sie tydzień temu.
Pękł.
Ratowali życie.
40% mózgu nie funkcjonuje.......

Dziecko dało mi w kość.
Bunt dziecięcy jest straszny, ale nie tak jak ta śmierć i niewiadoma, które czyhają za rogiem...

12 listopada 2017, 20:43 Komentuj (2)

Depresja od jakiegoś czasu utrzymuje się.
Podejrzewam, że mimo zmiany leków znów mój organizm żyje własnym życiem.
Albo...
Może to jesienne przesilenie.
Przychodzą te szaro bure brudne mokre dni.
Takich dni nie powinno być w kalendarzu.

Ten rok nie kończy się zbyt dobrze.
Teoretycznie miał być lepszy niż poprzedni.
Kilka z postanowień na 2017 rok zrealizowanych.
Powinnam się cieszyć.

W moim sercu jest jakaś straszna dziura
Nie mogę jej wypełnić.
Takie poczucie braku czegoś o czym sama nie wiem.

Staram się spełnić marzenia.
Wskoczyć na pół etatu do miejsca,
W którym zawsze chciałam pracować.
Czas pokazać się z najlepszej strony.

Mam wrażenie, że nasze małżeństwo zdziadziało.
Na wielu płaszczyznach.
Chyba znów potrzebujemy wakacji.
Coś nas tu dławi.
Coś jest nie tak.
Tęsknię za tymi chwilami gdy godzinami bez słów wpatrywaliśmy się w swoje oczy.
W tle leciał Lady Pank a czas jakby się zatrzymał....

Chyba znów wrócę do rysowania.
Cholernie mi tego brakuje.

03 listopada 2017, 21:14 Komentuj (7)

Ostatni czas jest pełen sprzeczności.
W tym wszystkim mam wrażenie, że ja jestem jakimś czubkiem.
Poszliśmy dziś na spotkanie autorskie pewnego artysty.
Byłam zachwycona.
Po tym wszystkim wyszłam uradowana, ale B ściągnął mnie
Bardzo boleśnie na ziemię...
"To trzeba mieć coś z głową by coś takiego tworzyć"
I właśnie w tym momencie zauważyłam jak bardzo różnimy się od siebie...

Czasami mam ochotę rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady.
Zamknąć się w drewnianym domku.
Usiąść pod kocem i patrzeć jak w kominku
Tańczą iskry i ogień...

31 października 2017, 00:30 Komentuj (1)

Nie mogę spać.
Wiatr szaleje za oknem złowieszczo.
Dźwięki nie zachęcają nawet do spoglądania na nocny świat.
Idzie listopad.
Ten depresyjny miesiąc z hektolitrami deszczu, workiem wiatru i... fatalnego samopoczucia.

Codziennie o niej myślę.
O tym cholerstwie, które siedzi jej w głowie.
Za jakie grzechy znów przyszło mi się spotkać z raczyskiem?
Wspomnienia i stare rany wychodzą na powierzchnię.
I slajdy z onkologii.
To, jak na moich oczach życie ludzkie gasło
A ja i nikt inny nie mogliśmy nic zrobić.
Pamiętam nasze rozmowy.
Pamiętam nasze milczenie i spojrzenia.
Pamiętam gdy rozmawialiśmy o śmierci.
I ten okropny widok ciała bez duszy, jeszcze ciepłego a już nie tego ziemskiego.

Czasami myślę, że jestem złym czlowiekiem i...
Dlatego to wszystko w nas uderza. We mnie
I moich bliskich....

Nie mogę spać. Wiercę się w łózku po tych mikrocentymetrach między mężem a dzieckiem.
Oszaleje.
Tak wiele myśli kotłuje się w tej głowie.
A co jeśli...?
Boję się najgorszego scenariusza...
Nie chcę go nawet pod uwagę.


Czy przyjdą te lepsze dni?
Nie wiem.
Czasami boję się, że wszystko całkiem się rozsypie jak domek z kart. Ale Ty wciąż mnie trzymasz.
Potrzymujesz.nawet gdy juz.nie mam sil stać..
Kocham Cię.
Jak dobrze,że jesteś...
Jak dobrze, że mam Ciebie B...


On się nie odzywa
I dobrze. Nie.jest mi w.zyciu potrzebny.
Nie bede karmić się starymi resztkami fascynacji.
Zawsze był tylko B.

archiwum

  • 2017

  • grudzień
  • listopad
  • październik
  • wrzesień
  • kategorie

    linki

    © 2003-2007 copyright ownlog.com