12 grudnia 2017, 15:46 Komentuj (0)

Ostatni tydzień był ciężki.
Nagle widzieć człowieka po cięzkiej operacji jest szokiem.
Widać ubytki, widać to, co trzeba było stracić by żyć.
Karmić, myć, opatrywać rany.
Dobrze, że nie wszystko to na mojej głowie. Panie pielęgniarki różne.
Salowe przekochane - one odwalają najtrudniejszą robotę.
Jestem wdzięczna, że jest.
Że żyje.
Ciężko było samej to ogarniać, ale już mama mi pomaga.


Babce dziś powiedzieliśmy co się z nią działo.
Reakcja taka jakiej się spodziewałam.
Biadolenie jaka to ona jest nieszczęśliwa.
A kto tu naprawdę jest nieszczęśliwy?
Na pewno nie babka bo to nie ona ma niedowład.
Idiotka.

06 grudnia 2017, 22:17 Komentuj (0)

Lekarz wyszedł z bloku operacyjnego.
Złapałam go w biegu.
Dość niespodziewanie.
Odpowiedział zwięźle i na temat.
Później wyszedł drugi.
Tu padło więcej słów, więcej analiz.
Wiecej prawdopodobieństw i możliwych konsekwencji operacji.
"To była trudna operacja".
Operowal ja jeden z najlepszych neurochirurgów w Polsce.

Wyjechała z bloku.
Jeszcze z rurką wgardle.
Emocje opadły. Wyglądała dobrze.

Noc była dla mnie ciężka.
Co będzie?


Dziś dostalam wiadomość, że juz sie wybudzila.
Przyjechalam.
Obrzęk wielki.
I wielki krwiak.
Poznala mnie. Chwile rozmawialiśmy.
Wyszlam.
Rozplakalam sie. Czulam sie okropnie.
Tak jakbym pękła na milion kawałków niczym rzucone lustro na podłogę.

Wrocilam na czas obiadu.
Nakarmilam.
Napoilam
Jak wlasne dziecko.
Wrocilam znów by nakarmić ją kolacją.
Zmęczona, obolala, ale moja.
Bardzo ją kocham.

Porazenie prawej strony.
Daj Boże by tylko to.
Rusza konczynami.
Zyje.
Jest obok.
Oby tylko oko cale...

Nie kazdy mial tyle sZczęścia.
Mężczyzna obok.
Przyszedl na zalatanie dziury w żyle aby móc widziec znow lewym okiem.
Po operacji niedowlad lewej strony ciala.
Daj Boze i jemu zdrowia... i sil.


Czlowiek gdy kocha drugą osobę czy to rodzic, rodzenstwo, dziecko czy ktos inny bliski jest w stanie zniesc wszystko.
Wszystko dla dobra.drugieh osoby.

Nigdy nie przypuszczalam, że będę tak silna.

05 grudnia 2017, 22:28 Komentuj (1)

Szpital.
Godzina zero nadeszła.
Strach sięgał zenitu, ale jedno wiedziałam napewno.
Wszystko w rękach Boga.
Czas pod blokiem operacyjnym dłużył się tak
Jakby to wszystko naginalo czasoprzestrzen.
P. miał dyzur. Dał mi leki na uspokojenie. Duzo rozmawialiśmy.
Przyjaciele to skarb.
Bylam sama.
Rodzice chorzy.

Najdluzsze 5godzin w moim życiu.
Kocham Cię.
Mam nadzieję, że będzie wszystko na swoim miejscu.
Śpisz wciąż w śpiączce farmakologicznej...


W nocy zmarła ciotka M.B.
Nie było szans...
Tu scenariusz musi być inny.

24 listopada 2017, 00:16 Komentuj (2)

Nieszczęścia chodzą parami.
To, że ona ma guza mózgu wiemy od miesiąca.
Babka ma tętniaka na mózgu - wiemy od września.
Siostra babki miała tętniaka.
Dowiedzieliśmy sie tydzień temu.
Pękł.
Ratowali życie.
40% mózgu nie funkcjonuje.......

Dziecko dało mi w kość.
Bunt dziecięcy jest straszny, ale nie tak jak ta śmierć i niewiadoma, które czyhają za rogiem...

12 listopada 2017, 20:43 Komentuj (2)

Depresja od jakiegoś czasu utrzymuje się.
Podejrzewam, że mimo zmiany leków znów mój organizm żyje własnym życiem.
Albo...
Może to jesienne przesilenie.
Przychodzą te szaro bure brudne mokre dni.
Takich dni nie powinno być w kalendarzu.

Ten rok nie kończy się zbyt dobrze.
Teoretycznie miał być lepszy niż poprzedni.
Kilka z postanowień na 2017 rok zrealizowanych.
Powinnam się cieszyć.

W moim sercu jest jakaś straszna dziura
Nie mogę jej wypełnić.
Takie poczucie braku czegoś o czym sama nie wiem.

Staram się spełnić marzenia.
Wskoczyć na pół etatu do miejsca,
W którym zawsze chciałam pracować.
Czas pokazać się z najlepszej strony.

Mam wrażenie, że nasze małżeństwo zdziadziało.
Na wielu płaszczyznach.
Chyba znów potrzebujemy wakacji.
Coś nas tu dławi.
Coś jest nie tak.
Tęsknię za tymi chwilami gdy godzinami bez słów wpatrywaliśmy się w swoje oczy.
W tle leciał Lady Pank a czas jakby się zatrzymał....

Chyba znów wrócę do rysowania.
Cholernie mi tego brakuje.

03 listopada 2017, 21:14 Komentuj (7)

Ostatni czas jest pełen sprzeczności.
W tym wszystkim mam wrażenie, że ja jestem jakimś czubkiem.
Poszliśmy dziś na spotkanie autorskie pewnego artysty.
Byłam zachwycona.
Po tym wszystkim wyszłam uradowana, ale B ściągnął mnie
Bardzo boleśnie na ziemię...
"To trzeba mieć coś z głową by coś takiego tworzyć"
I właśnie w tym momencie zauważyłam jak bardzo różnimy się od siebie...

Czasami mam ochotę rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady.
Zamknąć się w drewnianym domku.
Usiąść pod kocem i patrzeć jak w kominku
Tańczą iskry i ogień...

31 października 2017, 00:30 Komentuj (1)

Nie mogę spać.
Wiatr szaleje za oknem złowieszczo.
Dźwięki nie zachęcają nawet do spoglądania na nocny świat.
Idzie listopad.
Ten depresyjny miesiąc z hektolitrami deszczu, workiem wiatru i... fatalnego samopoczucia.

Codziennie o niej myślę.
O tym cholerstwie, które siedzi jej w głowie.
Za jakie grzechy znów przyszło mi się spotkać z raczyskiem?
Wspomnienia i stare rany wychodzą na powierzchnię.
I slajdy z onkologii.
To, jak na moich oczach życie ludzkie gasło
A ja i nikt inny nie mogliśmy nic zrobić.
Pamiętam nasze rozmowy.
Pamiętam nasze milczenie i spojrzenia.
Pamiętam gdy rozmawialiśmy o śmierci.
I ten okropny widok ciała bez duszy, jeszcze ciepłego a już nie tego ziemskiego.

Czasami myślę, że jestem złym czlowiekiem i...
Dlatego to wszystko w nas uderza. We mnie
I moich bliskich....

Nie mogę spać. Wiercę się w łózku po tych mikrocentymetrach między mężem a dzieckiem.
Oszaleje.
Tak wiele myśli kotłuje się w tej głowie.
A co jeśli...?
Boję się najgorszego scenariusza...
Nie chcę go nawet pod uwagę.


Czy przyjdą te lepsze dni?
Nie wiem.
Czasami boję się, że wszystko całkiem się rozsypie jak domek z kart. Ale Ty wciąż mnie trzymasz.
Potrzymujesz.nawet gdy juz.nie mam sil stać..
Kocham Cię.
Jak dobrze,że jesteś...
Jak dobrze, że mam Ciebie B...


On się nie odzywa
I dobrze. Nie.jest mi w.zyciu potrzebny.
Nie bede karmić się starymi resztkami fascynacji.
Zawsze był tylko B.

25 października 2017, 22:27 Komentuj (2)

Moje życie przypomina ostatnio jakiś chory sen
Albo lepiej - psychiatryk.
Nic nie układa się tak jak powinno.
Puszczają mi nerwy.
Ja tu.
Ona tam.
Tak strasznie boję się o nią...
Dziś zadzwonili do mnie z terminem jej przyjęcia do szpitala i planowanej operacji...
Za miesiąc wybije godzina zero.
Daj Boże by ten guz udało sie usunąć w calosci, by nic nie uszkodzili...

Dziecko dalo mi dzis w kosc.
Jak nigdy.
CZasami mam ochotę strzelić sobie w leb.

Nie układa się znow w małżeństwie.
Mam dosc wszystkiego.
Wiecznego balaganu.
Wiecznych wzajemnych pretensji...

22 października 2017, 08:50 Komentuj (1)

Nie podejrzewałam, że przyjdzie mi się znów mierzyć z tym, co 5lat temu było koszmarem.
Boże, dlaczego...?
I wiem, że i ona zadaje sobie setki pytań dlaczego to właśnie ją TO wybrało.
Tak jakby kto mi dał obuchem w łeb z całej siły z nienacka.
W takim momencie, w którym wcale się tego nie spodziewałam....

5lat minęło w piątek od jego śmierci i tego całego koszmaru.
Badań, szpitalu, płaczu, nerwów.
Koszmar, który zebrał wielkie żniwo i sprawił, że życie nigdy nie będzie takie jak wcześniej.
Dlaczego właśnie do nas musiało TO przyjść?
Dlaczego?
Parę tygodni temu zaproponowałam badania krwi na to cholerstwo.
Podświadomość jakoś tak zadziałała.
Nie odważyła się.
Uznała, że zrobi inne badania i to, samo wyjdzie...

Rezonans.
Wynik na wtorek, ale zdjęcia już miała na płycie bo przecież prywatnie wszystko szybciej.
Z O. byliśmy na imprezie rodzinnej.
Zobaczyła zdjęcia.
"Jest tam coś czego nie powinno być, poczekaj na opis radiologa."
....

Usiadłam z nią w domu na łóżku.
Samym nam było lepiej.
Tak z ciekawości sprawdziła konto czy wynik już jest, choć jeszcze kilka dni zostało.
Wyświetlił się wynik o statusie ONLINE.
Chciała sama to przeczytać pierwsza.
Po chwili sama mogłam przeczytać.

Telefon do O.
"Jedź do szpitala, nie ma na co czekać niech powiedzą, co dalej."
Długo nie myśląc wsiedlismy w samochód.
Wiedziałam, że na sorze może zejść się kilka godzin...
Stanęliśmy niedaleko rejestracji.
Nie minęło parę sekund jak zobaczyłam K.
Szybka decyzja: podchodzę do niego choć nie wiem czy wciąż mnie pamięta, lub czekam. Czekam niewiadomo ile...
Ruszyłam, przywitałam się. Tyle lat nie rozmawialiśmy a pamiętał mnie dobrze.
"Czy mogę mieć prośbę? Nie wiemy co robić."
K. ekspresowo załatwił konsultacje z lekarzami.
"Spokojnie, zaraz zawołam mojego dobrego kolegę"
Najpierw neurolog.
W międzyczasie miał swoje zajęcia, ale mimo wszystko znajdował czas choć na parę sekund.
K. Podszedł znów i powiedział, że zaraz przyprowadzi dobrego neurochirurga.
Powiedział, co i jak. Jego twarz wydała się dziwnie znajoma.
Ona upowaznila mnie do dokumentacji i wiedzy o stanu zdrowia.
W glowie odszukalam kim jest ten lekarz.
Pamiętał nas, choć widzieliśmy się dobre lata temu. Zapytala czy on to on. Potwierdzil. Nieco mi ulzylo, chyba. Ale wciąż jest beznadziejnie
Mówił dokladnie, mówił wprost
Duzo, bez owijania w bawelne.
Umiejscowienie, ryzyko. Wszystko.

Zapomnieliśmy wychodząc o wypisie.
K. Zadzwonił do mnie żebyśmy się wrócili.
Neurolog podał nazwisko najlepszego lekarza z tego szpitala...

Najgorsze przyszlo za chwilę.
Jak powiedzieć o tym mamie i tacie?
Jak...
W aptece wykupila leki zmniejszające obrzęk.
Mam nadzieję, że to pomoże nieco.

Reakcja rodziców była spokojna
Szok.
Nie tego kazdy się spodziewał.



....



Serce pękło mi na milion kawałków.
Znów przyjdzie się mierzyć z tym cholerstwem.
Znów zawieszenie między życiem a śmiercią.
Ten cholerny koszmar wraca tym razem jeszcze bliżej mnie.


Dlaczego?
Boże... Dlaczego?

21 października 2017, 00:12 Komentuj (3)

Jeszcze jestem pijana.
Był tam.
Był z nią.
My też byliśmy tam tak bardzo od siebie.
Ona jest świetną babką.
Nie rozumiem dlaczego on wciąż mówi NIE.

Boże to nie jest dobry dzień.
Kocham swojego męża,ale... ON
Nie jest mi obojętny.
Chciałabym aby napisał, że za mną tęskni.
I ten uścisk na pożegnanie..... tak silny i długi jak na uścisk koleżeński...
Czuję wewnątrz, że nie jestem mu obojętna.
Zadzwoń.
Napisz.
Zrób cokolwiek... niech wiem na czym stoje...


Nie lubisz mnie po wódce.
Nie lubisz mnie po piwie.
Odpychasz.mnie i pchasz w cudze ramiona.
Nieświadomie.
Cały czas jestem Ci wierna,
Tylko nie myślą..

M...

archiwum

  • 2017

  • grudzień
  • listopad
  • październik
  • wrzesień
  • kategorie

    linki

    © 2003-2007 copyright ownlog.com